
Mawiają, że potrzeba jest matką wynalazków.
Ja się z tym zdecydowanie zgadzam.
Ostatnio malowanie rzęs aktorek i modelek mocno dało mi się we znaki – gdy trzeba pracować szybko, niestety łatwo o błędy, zwłaszcza w zadaniach, które wymagają skupienia. Malowanie rzęs do takich zadań niewątpliwie należy. Nie ma chyba bardziej frustrującego uczucia, niż to, które rodzi się, gdy mascara odbija się na pięknie pomalowanej powiece. W necie można znaleźć rozwiązanie – tzw. „mascara shield” – czyli „tarcza przeciwmascarowa”
Możecie znaleźć to rozwiązanie tutaj. Po co jednak płacić 10 dolarów, skoro można takie cudo wyczarować samodzielnie i to ZA DARMO?
Jestem zwolenniczką prostych rozwiązań. Nie ma sensu komplikować – lepiej sprowadzać do najprostszej postaci. Gdy w przyrodzie istnieje już coś, co mogłoby – po niewielkich modyfikacjach – służyć nam w potrzebie, należy to wykorzystać!
Co potrzebujemy?
Przede wszystkim, musimy mieć najzwyklejszą plastikową łyżkę jednorazowego użytku. Dla nas będzie ona czymś znacznie więcej
Poza tym trzeba zaopatrzyć się w nożyk do cięcia tapet, pilniczek do paznokci, oraz blok polerski. Przypuszczalnie większość z nas ma te przedmioty w domu. Jeśli nie, wystarczy raz zamówić chińszczyznę na wynos – zupę won-ton i plastikową łyżkę mamy gratis
Jeśli mamy wszystkie „składniki”, przystępujemy do dzieła!
 |
Na zewnętrznej stronie naszej łyżki (na „brzuszku”), malujemy wstępny kształt „łódki”, używając czarnego pisaka. Następnie nożykiem do tapet delikatnie „skrobiemy” wzdłuż narysowanej linii. UWAGA NA PALCE! Nie ponoszę odpowiedzialności za ewentualny uszczerbek na zdrowiu Skrobiemy do momentu, gdy wewnątrz łyżki można wyczuć zarys linii. |
 |
Gdy już wystarczająco głęboko „wyskrobiemy”, delikatnie odrywamy zewnętrzną część łyżki. Nie martwcie się, jeśli linia będzie postrzępiona. Po to potrzebne nam są pilniki i blok polerski, by temu zaradzić |
 |
Ostrzejszym pilnikiem wstępnie wygładzamy brzeg naszej „mascara shield”. Szczególną uwagę zwracamy na zewnętrzne kanty – ważne, by były one idealnie gładkie i półokrągłe, by nie poranić skóry wokół oczu. |
 |
Delikatniejszym, bardziej miękkim pilniczkiem. polerujemy zagłębienie naszej „tarczy”. Dobrze, by pilnik był papierowy i wąski – wówczas gładko dopasowuje się do kształtu łódki. |
 |
Jako ostatni etap, stosujemy blok polerski, by ostatecznie zniwelować wszelkie nierówności i zadziory, by nasza „pomocniczka” była piekna i gładka Estetycznie zakończone kanty będą się dobrze prezentować. |
 |
Tak wygląda gotowa „mascara shield” własnej roboty! Ja nie mam oporów, by używać jej na klientach. Wygląda estetycznie, jest dobrze wyprofilowana i można ją spokojnie odkażać preparatami antybakteryjnymi! |
 |
A tak moja „tarcza” przylega do powieki, idealnie eksponując rzęsy do pomalowania, chroniąc równocześnie skórę! |
To takie proste, prawda?
Chyba to opatentuję!!
Wystarczy plastikowa łyżka i odrobina wyobraźni

Pozdrawiam i życzę owocnego „dłubania”
Podobne wpisy, które Ci polecam:
- DIY: Mieszanie pigmentów, czyli nowe kolory za darmo!
- Nauczyć się patrzeć – czyli o inspiracji słów kilka
- Moje Skarby, czyli przechowywanie kosmetyków
- Manualne kolorowanki, czyli rodzaje manicure
- Organizacja pędzli do makijażu i ich przechowywanie
Genialne !!!
Dzięki za pomysł
kocham takie ,,wynalazki” :-D
Świetny pomysł ! :-D
już wypróbowałam REWELACJA ! :wink:
A jak się to ma do górnych rzęs? :-| :roll:
Dokładnie tak samo jak do dolnych
Działa równie dobrze
W końcu mi się mózg włączył-już wiem:D człowiek po pracy:D